Jeddah, Arabia Saudyjska

Jeddah, Arabia Saudyjska

Słońce turlało się po linii horyzontu jak czerwony koralik rzucony przez dziecko. Żadne z radośnie hasających wokoło nie zdawało się jednak przyznawać do porzucenia go.

Wpatrywali się w koralik wszyscy- mężczyźni w białych, zwiewnych thobach, kobiety badawczo wyglądające zza nikabu, dzieci hasające radośnie na mini-motorkach i te pokrzykujące, grające w piłkę. Dało się wyczuć atmosferę zmowy, pewną wspólnotę: wszyscy ochoczo grali w to codzienne domino i świadomie udawali, że nie znają odpowiedzi na pytanie: czy koralik ostatecznie spadnie z półki horyzontu, gasząc intensywne światło? Jeśli napięcie bywa kojące - a bywa - to takie właśnie panowało tego popołudnia nad Morzem Czerwonym. Tajemniczy scenarzysta zza kulis rozpylał zapach wody różanej - ten jedyny, intensywny, wdzierający się w nozdrza, nie do podrobienia. Spotkać się z nim można wyłącznie w okolicach Zatoki Perskiej. Przywieziony do domu nie pozwala się oswoić, nie daje już tej samej woni, jakby reagował tylko z wilgotnością klimatu i szerokością geograficzną.

Myśli w mojej głowie uskuteczniały pijackie tango z deptaniem sobie wzajemnie po palcach: jak tu się żyje? Jak ich poznać? Jak poczuć się na tyle komfortowo, by poprzez subtelnie uchylone drzwi wejść do tej wspólnoty i ujrzeć, co w środku?

Władam słowem jak Kmicic szablą. Tworzę pejzaże postturystyczne i zastanawiam się, na ile turysta podobny jest do naturysty.
← Ropki, Polska
Alicja z Krainy Marów →

Zapisz się i otrzymuj moje nowe wpisy prosto na maila!

Możesz też obserwować mnie przez RSS używając Feedly!
Udostępnij
Twitter icon Twitter Facebook icon Facebook Pinterest icon Pinterest Reddit icon Reddit
Dzięki za subskrypcję i do usłyszenia!